|
|
2007
|
|
Wicked Game To więcej niż zwykły pocałunek, to więcej niż zwykle połączenie. Ust można dotykać, muskać je, ssać, gryźć, podnosić językiem, można je zamykać swoimi ustami, aby za chwilę je otworzyć, rozewrzeć, spulchnić lub mocno zacisnąć. Można koniuszkiem języka cierpliwie i dokładnie namaszczać śliną ich brzeg. Można przygnieść je do dziąseł, można je smakować, można je zwilżyć lub zamoczyć swoją śliną, aby zaraz potem osuszyć wydychanym powietrzem. Można je obejmować szczelnie swoimi wargami, po chwili zwolnić uścisk, otworzyć na oścież, rozsunąć zęby, wyssać język na zewnątrz i przygryzać go delikatnie. Można go potem wepchnąć do środka, przycisnąć do dolnego podniebienia i dotykać swoim językiem wybrzuszenia dziąseł nad każdym zębem po kolei, można dotknąć nim górnego podniebienia i zatrzymywać na każdym jego zgrubieniu, można przestać na chwilę oddychać z braku tchu, przestać myśleć, przestać pamiętać i zacząć tylko czuć. Można... można zwariować przy tym. Albo sie zakochać. * autora sweetka 2007-08-14 22:19:29 skomentuj (0) Rozmowy kontrolowane Nowa notka Notka z sondą. Zapraszam do wyrażania swoich opinii w komentarzach Rozmowa 1. Ja O której jutro masz trening? On 19.30 mecz Ja Oki będę On Cieszę się, ale nie wiem czy warto bo przegramy pewnie. Ja to jeśli chcesz mogę nie przychodzić.. żeby nie oglądać Twojej klęski On ale mówiłaś ze masz dużo nauki.. Ja musze mieć dla Ciebie czas.. On Miałaś wczoraj i przed wczoraj a nauka jest przecież dla Ciebie najważniejsza i rozumiem to na prawdę może inny razem jak będziesz miała mniej nauki Ja hmm w czwartek nie mam zajęć. w piątek tylko wykład.. nie mam dużo nauki nie mam jej wcale On to się cieszę Ja powiedz o co chodzi ze Ci się odwidziało? szczerze On z resztą gramy z uniwerkiem Ja super, może zobaczę znajome twarze On nie, nie bo pamiętam jak tydzień temu pisałaś ze masz kupę nauki na piątek i dlatego pomyślałem że znów nie będziesz miała jak bo musisz się uczyć tylko i wyłącznie dlatego Ja nie mam, mam zajęcia co dwa tygodnie tydzień temu miałam naukę i referat a ten mam wolny On teraz już będę wiedział I teraz mi powiedzcie… czy ja jestem jakaś ułomna i tylko ja mam wrażenie ze osoba z którą rozmawiałam dokładnie daje mi do zrozumienia że nie chce mnie na tym meczu ?! Rozmowa 2. On niedługo tzn koło 21 przyjedzie do mnie znajomy Ja fajnie chyba się przyjaźnicie :) On wpadnie na piwo Ja ok ja z chęcią tez go poznam On ze znajomymi Ja Twoi przyjaciele są moimi przyjaciółmi :) On a Ty już się nauczyłaś ? Ja już dawno On oki poznasz go kiedyś Ja a co chciałeś ze sklepu ? On piwo i mleko bo nie mam Ja oo to akurat mleko mogę Ci przynieść tak po 21 On kupie razem z piwem Ja no ale ja mogę przynieść On Ale my i tak idziemy do sklepu, więc nie musisz, ale dziękuje Ja to się razem przejdziemy On ale ja już po niego idę, a później gdzieś do jakiegoś otwartego sklepu Ja no ok ja juz ubrana jestem bo tez chciałam gdzieś wyjść bo juz wariuje w domu spacer dobrze mi zrobi On Kasia.. ja już ide Ja no ok odezwę się jak będę w domu Jako komentarz napisze tylko ze mieszkamy parę bloków od siebie :) Czy po raz kolejny mam głupie wrażenie że nie chce spędzać ze mną czasu i poznawać ze swoimi znajomymi? :) sweetka 2006-11-19 21:23:35 skomentuj (6) trochę za długo... Wiem, że jestem jedną z tych, co nie boją się żyć. Wiem, że lubię sama być, trwonić tak cenny czas. Choć nic się nie dzieje to dobrze mi jest z tym… Wiem, że rade sobie dam, nie potrzebny mi nikt. Nie musze tłumaczyć się, że znów nie robię nic. Wiem, że mogę sobie żyć jakby nie istniał świat. Wiem też, że dla Ciebie to oddałabym…. I trudno mi się przyznać że to wszystko nagle traci sens, gdy Ciebie nie ma. Na głos nie wypowiem że tęskniłam gdy nie było Cię, trochę za długo… sweetka 2006-10-23 00:02:43 skomentuj (0) bynajmniej nie tylko tymczasowa zachcianka... Podobno rzeczy niemożliwe, bądź w danym czasie, momencie niewykonalne są najbardziej pożądane… …a ja mam dzisiaj ogromną ochotę wbijać paznokcie w plecy pewnego Pana... Jednak okoliczności sprzyjających brak. sweetka 2006-10-20 20:51:52 skomentuj (0) ... nie wypełniony Tobą mój pokój się nie kończy nie ma ścian ani okien mój niepokój o ciebie ogromnieje czcionkami maszyny śledzę urwany rytm twoich kroków i jestem bezsilna - Halina Poświatowska - To było tak bardzo poetycko o praktycznie bardzo prostych, przyziemnych i aktualnych sprawach. sweetka 2006-10-15 17:33:15 skomentuj (0) Łóżko Łóżko to obszar magiczny Szepty krzyk i smiech Tu jest miejsce na szczescie Tu jest miejsce na grzech To wyspa rozkoszy Morze samotnosci To miejsce narodzin I drzwi do nicosci sweetka 2006-09-28 09:02:10 skomentuj (1) Kobiety żyją wspomnieniami. Po raz pierwszy, skulona na tym fotelu zaczęłam się bać, że ON mógłby przestać być częścią mojego życia. Nie wyobrażałam już sobie tego. Jesli czegos teraz nie zmienie, do konca juz sobie nie wybacze że nawet nie spróbowałam. no własnie... kobiety żyją wspomnieniami sweetka 2006-09-17 22:52:21 skomentuj (0) I'm a little bit of everything I'm a bitch, I'm a lover I'm a child, I'm a mother I'm a sinner, I'm a saint I do not feel ashamed I'm your hell, I'm your dream I'm nothing in between So take me as i am sweetka 2006-06-09 17:25:40 skomentuj (2) trzy. Są we mnie trzy osoby, w zależnosci od tego, kto do mnie przychodzi. Jest mała Niewinna Dziewczynka, która patrzy na mężczyznę z podziwem i udaje zachwyconą jego opowiesciami o władzy, sławie, bogactwie. Jest Femme Fatale, która z miejsca atakuje niesmiałych, niepewnych, przejmuje kontrolę nad sytuacją, dzięki czemu w jej towarzystwie znajdują relaks i nie muszą się niczym niepokoic. Jest wreszcie Wyrozumiała Matka. Ona dopieszcza mężczyzn potrzebujących rad. Cierpliwie wysłuchuje ich zwierzen, chociaż wpadają jej jednym uchem, a wypadają drugim. Którą z nich chcesz poznac? sweetka 2006-06-08 16:29:10 skomentuj (1) dwie. Są we mnie dwie kobiety. Jedna pragnie namiętności i przygód. Druga natomiast chce być niewolnicą rutyny, życia rodzinnego, drobnych spraw, które można zaplanować i wykonać. Spotkanie tych dwóch kobiet w jednym ciele jest bardzo ryzykowną sprawą, bo to współistnienie dwóch boskich energii, dwóch przeciwstawnych światów. Może się zdarzyć, że jeden świat zniszczy drugi. sweetka 2006-05-31 10:07:24 skomentuj (0) zmiany? No ok. Cos się zmieniło. Własciwie to wszystko się zmieniło. A może to ja się zmieniam? A jak narazie to siedze w tym po uszy. Nawet jakbym chciała to się nie wyplącze, a tak własciwie to nawet nie chce ;) ale to chyba każdy się zmienia... sweetka 2006-05-18 23:47:47 skomentuj (2) Przyzwyczajenia "dlaczego rysujesz takiego dziwnego aniolka? - czemu uważasz ze jest dziwny? - a widziałas kiedyś aniołka z trzema skrzydłami? - nie... - no widzisz... - a Ty widziałas jakiegoś z dwoma?" sweetka 2006-03-21 22:17:38 skomentuj (1) Prośba Zrób coś, abym rozebrać się mogła jeszcze bardziej Ostatni listek wstydu już dawno odrzuciłam I najcieńsze wspomnienie sukienki także zmyłam I choć kogoś nagiego bardziej ode mnie nagiej Na pewno mieć nie mogłeś, zrób coś, bym uwierzyła Zrób coś, abym otworzyć się mogła jeszcze bardziej Już w ostatni por skóry tak dawno mi wniknąłeś Ze nie wierzę, iż kiedyś jeszcze nie być tam mogłeś I choć nie wierzę by mógł być ktoś bardziej otwarty Dla ciebie niż ja jestem, zrób coś, otwórz mnie, rozbierz. - Rafał Wojaczek - sweetka 2006-01-03 19:35:02 skomentuj (3) Myslovitz? ;) Nie na krześle, nie we śnie Nie w spokoju i nie w dzień Nie chcę łatwo, nie za sto lat Nie bez bólu i nie w domu Nie chcę szybko i nie chcę młodo Nie szczęśliwie i wśród bliskich Chciałabym umrzeć z miłości sweetka 2006-01-02 15:43:52 skomentuj (0) Janusz L. Wiśniewski ponownie... Czytam te jego książki, wręcz pochłaniam a takimi fragmentami jak ten naprawdę chce sie z wami dzielić... :) Tymbardziej... fragmnt o tematyce jak najbardziej na czasie (czacie) ;) „..Internet wydawał mu się trochę niebezpieczny. Jak dalece wierny rzeczywistości może być obraz innego człowiek, jaki tworzy w swojej wyobraźni ktoś, kto tak naprawdę jest niewidomy? I to obraz kreowany przez tego człowieka wyłącznie swoimi własnymi słowami. Obraz bardzo subiektywny chociażby już tylko z tego powodu, że ludzie najczęściej postrzegają siebie samych inaczej, niż widzą ich inni. I dotyczy to zarówno ich zachowań, jak i wyglądu. Przeważnie uważają ze są lepsi, bardziej atrakcyjni, wyżsi, szczuplejsi, z mniejszą łysiną, z większymi piersiami, z mniejszym brzuchem, z czerwieńszymi i bardziej wydatnymi ustami, z większymi oczami czy dłuższymi rzęsami. Nawet gdy nie mają takiego planu lub zamiaru, opisując siebie zawsze trochę kłamią. Bez premedytacji, ale kłamią. Gdy dochodzi jeszcze do tego oddalenie i anonimowość, którą zapewnia Internet, gdy nie ma obaw przed konfrontacją z rzeczywistością, to te nieświadome kłamstewka – chociaż wielokrotnie zdarzają się kłamstwa perfidnie przemyślane, świadome, ułożone w misterną manipulację – mogą być o wiele bardziej fantazyjne i w ten sposób paradoksalnie także bardziej przekonywujące. Ten paradoks ma uzasadnienie. Ludzie nie chcą w Internecie spotykać zwykłych szarych rozmówców. Wystarczą im w zupełności sąsiedzi z bloku spotykani w windzie i przy zsypie na śmieci lub koledzy czy koleżanki z pracy, którzy już sto raz opowiedzieli im o swojej działce za miastem, zżerającym ich kredycie lub nowej tapicerce do lanosa. W Internecie chcą spotkać kogoś pięknego, fascynującego, frapującego, innego, wyjątkowego. Dokładnie takiego samego jak oni. I gdy do tego czują się samotni, to idą na takie spotkania jak na randkę z kimś z elitarnego klubu lub stowarzyszenia pięknych ludzi. Zapominają, że często jest to zwykła randka w ciemno, być może – gdy mają pecha – z grubą, natapirowaną sąsiadką z parteru lub łysawym, dłubiącym w nosie kolegą z działu transportu. Elitarny klub pięknych ludzi może okazać się klubem nieogolonych, śmierdzących potem, niedomytych i kłamliwych żyjących poetów w niedopranych wyciągniętych swetrach, wykrzywionych butach i z brudem za resztkami obgryzionych paznokci. Przychodzą godzinę spóźnieni na wymarzoną, opowiedzianą romantycznie w szczegółach pierwszą randkę i wszystko, co mają do zaproponowania, to McDonald i kolacja nie przy świecach, ale przy stoliku tuż obok drzwi prowadzących do toalety. Z hamburgerem i małą porcją frytek. Na końcu okazuje się na dodatek, że są akurat „od kilku dni” bezrobotni i trzeba za nich zapłacić Jeśli ktoś naprawdę nigdy nie podkoloryzował siebie chociaż trochę w rozmowie z nieznajomym to naprawde trzeba go uznać za wybitną jednostkę :) Pozdrawiam i zachęcam do pochłaniania a przynajmniej czytania książek pana Wiśniewskiego. sweetka 2005-12-29 23:40:50 skomentuj (0) Razem od roku 2002 ;) dzisiaj zerknęłam że tego bloga prowadze od 2002 roku ;) i przyznam szczerze kilka razy chciałam już go zlikwidować kompletnie... ale właściwie po co ? :) Czasami miło poczytać różne głupotki jakie pisałam te kilka lat wstecz :) Może i momentami wstydze się za siebie ale to przecież było mase czasu temu i każdy młody człowiek na przełomie takiego czasu kształtuje sie i uczy doświadczeń. :) I jeszcze coś... mam ogromny sentyment do tego bloga. Są moje ulubione notki i te bez sensu, a jednak wszytskie są moje... Wielu rzeczy sama już nie pamiętam a tutaj jest wszystko. Może znów powinnam pisać codziennie? Tylko czy z tego już troche nie wyrosłam. Mam pamiętnik - taki prawdziwy. Chęć pisania "na forum" ze świadomością że kilka osób to napewno przeczyta chyba już nie jest taka duża. Pomyśle, zobacze. :) sweetka 2005-11-08 08:50:33 skomentuj (4) Powrót :) Długo mnie nie było :) Dużo się zmieniło, naprawde dużo :) w szkole ok - wszystko idzie do przodu :) zaraz koniec roku i wakacje!! :) ale co tam szkoła... dokładnie 13 maja w piątek będzie dokładnie 5 miesięcy od kiedy spotykam się z Jakubkiem :) moim Kubusiem... obiektem moich westchnień :) Nie moge powiedzieć że jest idealnie, zdrowo się kłócimy, obrażamy i chociaż większość uważa że kompletnie do siebie nie pasujemy my nie zwracamy na to uwagi i ciągle się kochamy :) sweetka 2005-04-28 18:08:47 skomentuj (7) Miłość jak narkotyk :) Panie Coelho... żeby pan wiedział jak wiele cytatów zaznaczam w pana książkach... oto jeden z fragmentów "Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...": -Kochać to niebezpieczna rzecz. -Wiem o tym dobrze - odrzekłam. -Kochałam już nieraz. Miłość jest jak narkotyk. Na początku odczuwasz euforię, poddajesz się całkowicie nowemu uczuciu. A następnego dnia chcesz więcej. I choć jeszcze nie wpadłeś w nałóg, to jednak poczułeś już jej smak i wierzysz, że będziesz mógł nad nią panować. Myślisz o ukochanej osobie przez dwie minuty, a zapominasz o niej na trzy godziny. Ale z wolna przyzwyczajasz się do niej i stajesz sie całkowicie zależny. Wtedy myślisz o niej przez trzy godziny, a zapominasz na dwie minuty. Gdy nie ma jej w pobliżu - czujesz to samo co narkomani, kiedy nie mogą zdobyć narkotyku. Oni kradną i poniżają się, by za wszelką cenę dostać to, czego tak bardzo im brak. A ty jesteś gotów na wszystko, by zdobyć miłość. -Co za okropne porównanie - oburzył się. (...) -Dlatego warto kochać jedynie tę osobę, którą jesteśmy w stanie utrzymać u swego boku - dokończyłam. Coś w tym jest... prawda? sweetka 2005-01-12 22:11:42 skomentuj (8) z miłością w tle "Kochać wcale nie znaczy czynić dobro, wspomagać czy też chronić kogoś, bowiem w ten sposób traktujemy bliźniego jak zwykły przedmiot, zaś siebie samych postrzegamy jako istoty mądre i szlachetne. A to nie ma nic wspólnego z miłością..." Cytat Brata Tomasza Mertona przytoczony przez niesamowitego Paulo Coelho w przedmowie do jego książki - "Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam..." sweetka 2004-12-09 20:01:17 skomentuj (14) Janusz L. Wiśniewski - "Los Powtórzony" ale to tylko fragment... fragment krótkiego opowiadania Myśle że warto przeczytać... dlatego że jest to naprawde ciekawe... ale weźcie również pod uwage że fatygowałam się aby wam to tutaj przepisać z książki. Ta miłość nie była tylko namiętnością, która oszałamia, oślepia, odurza i... mija po jakimś czasie. Wprawdzie nieustannie czuł tę namiętność, ale bardziej czuł bliskość, szacunek i przekonanie, że oto spotkał kobietę z którą by chciał zaczynać każdego dnia wszystko od nowa. Nie dopuszczał myśli że ona wcale nie widzi w nim swego przeznaczenia. Czcił ją, uwielbiał, ignorując fakty, które wskazywały że ona chce uciec od jego zaborczości. Dla niej miłość – potem mu to powiedziała – jest stanem ducha. Takim samym, jakiego się doświadcza na przykład po wysłuchaniu Dziewiątej Symfonii Beethovena. Ten stan może przerodzić się w coś permanentnego ale może się także skończyć. Marcin pojawił się w jej życiu, gdy czułą się zagubiona i potrzebowała kogoś, kto będzie słuchał. Ale tylko wtedy gdy ona będzie miała czas. Wielbił ją i mówił jej o tym. Niczego nie żądał. Czekał na przyzwoleni, wierząc, że i bez tego przyzwolenia „są razem”. Wystarczyło mu że na spacerze dała trzymać się za rękę lub pozwoliła się pocałować w ciemnym kinie. Po dziesięciu miesiącach tego „bycia razem” został u niej na noc. Nic wielkiego – przynajmniej dla niej – się nie stało. Dotknął jej piersi, całował jej plecy. Noc spędził na dywanie przy jej łóżku. Budził się, wstawał i sprawdzał, czy jest przykryta kołdrą. Od tej nocy traktował ją jak „swoją kobietę”. Ona nigdy tej miłości nie odwzajemniała. Po kilku miesiącach czuła skrępowanie, gdy pojawiała się z nim wśród znajomych. Nie pasował do tej sztucznej i napuszonej grupy artystów, której się wydawało, zwłaszcza po dużej ilości takiego piwa, że tworzy „bohemę wschodniej Europy”. Nie umiał nic udawać, nie znał nikogo ważnego kto mógł „coś załatwić”, a to że był jak „ze skansenu” zaczęło po pewnym czasie nudzić. Im bardziej Marta oddalała się od niego, tym bardziej przywiązywał się do niej szukając błędów w sobie. Którejś soboty po teatrze poszli dużą grupą na stancję Marty. Przez nieuwagę zostawił tam swój plecak z indeksem i notatkami. Potrzebował ich na poniedziałek. W niedziele wieczorem zauważył brak plecaka. Pojechał do Krakowa. Na dworcu kupił mleko. Wiedział, że Marta zaczyna każdy dzień od szklanki mleka. Chciał, aby miała czego się napić w poniedziałek rano. -Mam dla ciebie mleko, dwa procent tłuszczu, takie jak lubisz – powiedział z uśmiechem gdy otworzyły się drzwi do mieszkania Marty. W drzwiach stał mężczyzna. Nagi, tylko z białym ręcznikiem okręconym wokół bioder. Zmierzył go nieufnie od stóp do głów i krzyknął w głąb mieszkania. -Marta, zamawiałaś mleko? -Nie. Ja nigdy nie zamawiam mleka. Bo co? – dał się słyszeć zdziwiony głos Marty, a Potem kroki bosych stóp na deskach podłogi. Stanęła obok tego mężczyzny. Tylko w bieliźnie. Z rozrzuconymi w nieładzie wilgotnymi włosami i grzebieniem w prawej dłoni. Zobaczyła go. Spojrzeli sobie krótko w oczy. Opuścił karton z mlekiem na podłogę. Biegł na oślep schodami w dół. -Marcin... Proszę, wróć! Marcin! – słyszał za sobą jej krzyk. I dlatego boi się kobiet. Kojarzą mu się z cierpieniem, zdradą bólem. Jedni uciekają od cierpienia w jakiś fikcyjny świat podlewany etanolem lub kreowany jakimiś podejrzanymi substancjami chemicznymi, inni żyją szaleńczo, jak gdyby każdy dzień miał być ostatnią datą w kalendarzu świata, jeszcze inni stają się soplem lodu. On zaczął się bać... sweetka 2004-11-04 16:18:32 skomentuj (4) Prowokacyjny podlotek... Burza uczuć uwiązana w wątłym ciele.... Lo-lee-ta... nie wiem... ale wydaje mi się że film Lolita reżyserstwa Adrian'a Lyne, nie tylko na mnie zrobił takie piorunujące wrazenie. Sam pomysł, sceneria, zachowanie, uczucia... wszytsko to na podstawie ksiazki Vladimir'a Nabokov'a Po prostu arcydzieło...pochłania się każde słowo, każdą scenę. Koniec zaskakujący... kto by sądził że nie odwzajemniona miłość potrafi być aż tak destrukcyjna. 14 letnia lolitka sypia z dorosłym mężczyzną...sytuacja pozornie prosta, a tutaj... jest to przedstawione jako miłość, miłość która nie wybiera, uczucie, które zdarza się w różnym miejsciu i w różnym wieku... nigdy nie wiemy kiedy nas "dopadnie"... a kim była Lo?... koniecznie wypożyczcie... film nie nowy... rocznik 1997 sweetka 2004-10-27 11:15:09 skomentuj (21) "... to coś jest jednością bez celów i przyczyn..." Po imprezie u Kreski... dosyć burzliwej i z bardzo zaskakującym skutkiem :/ Co prawda strat w ludziach nie było ale jeszcze moment to osobiście bym kogoś zamordowała ;) I po połowinkach... :) wszyscy tak ładnie wyglądali, byli mili dla siebie i tak kulturalnie się zachowywali :P A czy już wspomniałam że przez całą impreze byłam okropnie zazdrosna? :) Ponieważ niby przypadkiem, niby nie chcący oczka większej ilości żeńskiego towarzystwa skupiały się na moim partnerze ;) ( nie tylko połowinkowym ) :)))) Zresztą nie będę już nic opisywać bo wszytsko się tak szybko potoczyło że nie zdarzyłam się jeszcze połapać w tym ;) A dzisiaj od rana.. towarzyszy mi przemiły pan Grzegorz Turnau ;) i może fragment? "Gdy wszystko się zdarzy co stać się nie może ( i wszystko się świetniej niż w książkach ułoży ) najgłupszy bakałarz w tym ujrzy znak ( a my w wir w krąg wokoło o tak ) że można z niczego coś stworzyć to coś jest jednością bez celów i przyczyn ( kwiat powie to lepiej niż książka przemilczy ) jednością tak dawną że nową już ( a my wszerz w dal wokoło i wzdłuż ) jest wszystkim czymkolwiek i niczym " mam nadzieje że w przyszłości będę mogła przepisać tu tekst całej piosenki... ;) sweetka 2004-10-18 21:37:27 skomentuj (17) coś więc tak... nowa notka.. po bardzo długim czasie :) ha... już myśleliście że te wpisy w księdze gości mnie tak pogrążyły że znikne i usune bloga? Nie ma tak łatwo... :) 13 października są połowinki.. mamy je w 21 i zupełnie nie wiem jak ten klub wygląda... byłabym wdzięczna jakby ktoś mi opisał ile tam jest miejsca, ile miejsc siedzących... jaka sala, ochrona itp :) A moze ktoś tam miał połowinki i może mnie troche wtajemniczyć? :) Wiecie co.. mam sąsiada... który jak wychodzi z klatki to później pół godziny całe piętro śmierdzi jego perfumami bądź wodą kolońską nie wiem co to jest ale można przesiąknąć tym zapachem... :D A Bartek w warszawie... wraca za 2 tygodnie... :) ale przecież damy rade ;) i musicie... musicie posłuchać Maroon 5 - She will be loved :) sweetka 2004-09-26 20:15:48 skomentuj (24) URODZINYYY TUŻ TUŻ Takkkkkkk drodzy państwo... w środe kończe 17 lat a oto lista prezentów które możecie mi zasponsorować: *Torebka w kolorze INDYGO z Trolla *Karnet na solarium do Studio 3 (łóżko Power) *Znaczki do kurtki jeansowej *Zestaw lakierów do paznokci do francuskiego manicure *Tipsy z ładnym wzorkiem *Błyszczyk do ust z migoczący *Jeansowy kostium kąpielowy z No More *Tusz do rzęs super hiper wydłużający *Majtki z nowej kolekcji Atlantica *PIESKAAAAA *Piórnik blaszany Mtv *Zestaw testów ciążowych (hue hue hue) no ok... starczy adresy sklepów w jakich możecie zakupić powyższe artykuły uzyskacie u mnie na prvie bye :* ----------------------------------- górna część notki to oczywiście DŻOŁK :) a całkiem poważnie to chcem zrobić jakieś duże spotkanie ludzi z czatu... bo przecież co rok z wami świętuje.. :) i wypadałoby się spiknąć z klasą... to jeśli chodzi o grupowe imprezy :) sweetka 2004-08-16 23:01:59 skomentuj (9) :) Więc ... replay z Augustowa udany jak najbardziej :) Tymbardziej że w czasie tego wypadu sporą część dni ( a raczej nocy? :) ) spędziłam z moim Skarbem... :) Więc musiało być cudownie :) poznałam wiele nowych ludzi... wszytskich starych znajomych też odwiedziłam :) obleciałam każdą dyskoteke i większą imprezę :) nawet się troszke opaliłam :) aha :) Tak ogólnie to jestem strasznie szczęśliwa i wogule chyba nic więcej do szczęścia mi nie potrzeba... martwi mnie tylko jedna sprawa... czy to aby napewno normalne że np. "jakaś" para nie ma wogule powodów do kłótni tzn. się nie kłuci? :) bo dla mnie to baaaardzo dziwne... :) sweetka 2004-07-27 20:46:38 skomentuj (2) Augustów - Miasto lodów ]:-> ok :) będzie upragniona notka z cudownego Augustowa :) A tytuł notki może się wydawać dwuznaczny ale bynajmniej nie chodzi tu o nic zbreźnego. Po prostu tam w centrum na każdym kroku można kupić lody z automatu :D To tak w celu wyjaśnienia :)Więc... co robiłyśmy... dużo alkoholu, mało jedzenia, dużo chłopaków, mało dziewczyn (dosłownie jedna) poznanych, kilka nowych numerów telefonów, kilka nowych znajomości. Ogólnie cud miód i orzeszki. Każda prawdziwa dziewczyna powinna tam pojechać z przyjaciółką :D to jest po prostu RAJ :) każdy do każdego się uśmiecha, ludzie nie mają takich oporów w zawieraniu nowych znajomości... nawet w sklepach monopolowych sprzedają nam alkohol bez żadnego "ale". Tylko musze się przyznać że kogoś mi brakowało bardzo bardzo i nawet jak ktoś próbował mnie niechcący poderwać to stał z góry na spalonej pozycji. Chociaż miło było być osobą o którą ktoś zabiega i patrzy z takim czymś w oku :) Jak to z Kreską było maksymalnie wesoło... aż dziwne że potrafimy sobie wkręcać takie różne rzeczy tylko we dwie :D I bardzo mi się podobało to że można spokojnie spożyć alkohol w miejscu publicznym ponieważ policji tam praktycznie nie ma w tygodniu J aha i musze się pochwalić że miałam zaszczyt pomiksować kawałki za profesjonalną konsolą Dj’a czyli zostać Dj’ką na jeden wieczór J na zmianę z barmanką bo pan stojący za barem był na tyle miły i kulturalny że zaproponował mi towarzyszenie mu i pomoc w nalewaniu różnych specyfików. J A teraz gwóźdź programu...miałam ZASZCZYT spożyć alkohol z panem policjantem :) i to bardzo fajnym policjantem pilotem :) nawet założyliśmy się kto pierwszy wypije piwko i oczywiście wasza cudowna i wspaniała Kasia musiała wygrać... a może pan policjant po prostu dał mi wygrać specjalnie? A teraz jestem w stanie przypomnieć sobie jedynie ten tekst :P (Kasia w stanie "nieważkości") - "Wiesz Justyna, noga mnie boli... ale nie czuje tego" Było na tyle świetnie że postanowiłyśmy wrócić tam... więc znowu robimy najazd 21 lipca :) strzeżcie się Augustowiacy :P !! Nadchodzimy :) aha i chciałam poinformować że w planach mamy wybory miss mokrego podkoszulka które odbędą się 23 lipca :) se se se :) A poza tym byłyśmy jeszcze w JAŚWIŁACH :) gdzie występował zespół ŁUKASH i ADAM :) było bardzo miło i fajnie... ohhh jak ja uwielbiam robić komuś nadzieje a potem najzwyklej w świecie odwrócić się i odejść :) ale tak to mogę się bawić tylko tak na dyskotece... w rzeczywistości jest inaczej J aha.. a wczoraj byłam u Justynki :) było naprawdę fajnie i teraz w 100% wiem że chyba my nie mamy żadnych oporów :D no dobra.. ja mam jeden :P bardzo poważny ale cii.. nic nie mówię :) troszke wypiłyśmy (0,25 Soplicy i 0,5 Bolsa, piwa i coś na „B”) :) było tak jak zawsze powinno być :) tylko kogoś mi brakowało... bardzo :) ale nie chcę tu nic upubliczniać zabardzo... więc uciekam :) żegnam państwa :) :* sweetka 2004-07-17 11:23:19 skomentuj (4) Augustów welcome :) :) i wiecie co? jutro ( czyli poniedziałek ) wybywam do Augustowa :) pobudka godzina 5:30 wyjazd 6:30 i już o 8:45 jesteśmy na miejscu :) Mieszkamy tam sobie juz cały tydzień :D Oczywiście jade z jedyną w swoim rodzaju cudowną Kreską :D yeahh... wiec już doomyślacie się jak będą wyglądały nasze wspólne wakacje :))) ahhh ahhh :) Wszytsko się nam uda jak zawsze... przecież jesteśmy szczęściary i zawsze... ale to poprostu ZAWSZE mamy farta :) będzie cudownie... będzie pięknie... będzie bombowo ;) ;) Będę za kimś mocno tęsknić... ale mam nadzieje że i w tej kwestii się wszytsko uda ( :* ) ajj... o tej godzinie już pewnie jutro bedziemy siedzieć w pubie Irish rozkoszując się pewnie małym piwem na które wydamy majątek :P eheheheh :) Tylko ja niewiem jak ja sobie poradze z tą ogromną torbą... a niby to tylko kilka bluzeczek (sukienek, spódniczek, koszulek, sweterków, bucików, bluzeczek, bluzek, spodni, spodenków...) Będziecie tęsknić :):) wiem że tak :)))))) Jak coś ciekawego by się działo to prosze o raport na 600773716 :) a jak nic ciekawego to też prosze wtedy będę pamiętać że jesteście :) i nawet (UWAGA!!) postaram się odpisać :))) paaaaaaaaa :* :* :) widzimy się za tydzień :) sweetka 2004-06-27 20:24:42 skomentuj (4) podsumowanie Tooo był rok.. ósme, ósme... liceum bezstresowe... fajna szkoła :) To nam mówili przy rekrutacji.. teraz to wszytsko mogę potwierdzić ale podkreślam też że wszystko zalezy od kadry !! nam się ona zbyt przychylna nie trafiła... teraz koniec... przerwa... :) !! ahh a ile się działo... klasa.. cudowna :) skumplowaliśmy się już na samym początku przypieczętując naszą klasową przyjaźń piwem na schodach teatru dramatycznego. :) to były chwile.. każdy każdego poznawał.. nie wiedzieliśmy o sobie praktycznie nic oprócz imienia i tego że wszyscy uczymy się w "gie" :) Później się zaczeło.. wspólne imprezy, akcje, przekręty, działki, poranny kac i te sprawy... Ludzie do imprez idealni... co do nauki i chęci nauczenia się czegoś.. jesteśmy beznadziejni :) ale może kiedyś nam przejdzie :) w końcu za dwa lata matura (!!) :) Warto wspomnieć o wycieczce klasowej... to było coś... to był szczyt dobrej zabawy :) Nie zdawałam sobie sprawy że grupa młodych ludzi różnie patrzących na siebie w czasie lekcji potrafi tak zawaliście bawić się na wyjazdach :) I może coś o niektórych... Pokakulka :) co prawda opuściła nas teraz i wygrzewa się w Sudetach to i tak jest to najlepsza dziewuszka w klasie... imprezy z nią są niezapomniane... szczególnie ta ostatnia :))) to nic że były zgony, to nic że był płacz, hafty ale i tak jesteśmy cudowne :) ;) Izunia - druga imprezowa dziewczynka :) Queen of the night Diademu :)) palacz number.1 więc "Iza chodźź zapalić", Ilonka - kolejna fazowiczka dyskotekowa :)) z którą najlepiej wykręca się w klatce w Diademie :)) Ostatnio zmieniła kolor włosów co było dla nas istnym szokiem :) Sakwa :) - pochwa :D :) z zabójczym śmiechem :)) Potrafi chyba rozwalić każdego :D :) Ania - moja pocieszka ławkowa :) ciągle się śmieje ze mnie na Polskim :D trzeba przyznać że tu była totalna metamorfoza... Ania na początku roku a Ania teraz uaaaa :) inna dziewczyna :) Emilka, ANitka, Kasia, Żuko - świetne panny, do tańca i do różańca :D możemy razem pogadać na tematy zakazane i podzielić się swoimi przeżyciami.. a każda ma ich duużo :) ok.. pora na chłopaków :) wiec na pierwszy ogień idzie oczywiście Griszka :) najbardziej uroczy chłopak w klasie którego chyba darze największą sympatią :) Wspólnie śpiewamy piosenki, układamy choreografie do nich, zbiegami na 5 minutowej przerwie na dół za szkołe i palimy Malborasy fifti fifti :P ( no wiecie :P pół na pół :D :) ) I to chyba wszytsko dzięki wycieczce tak się zgraliśmy :) Jaruś - nasz klasowy saX :) Ostatnio wygrał szkolny konkurs podnoszenia ciężarów :D ahhh :D Ciałko to on ma :P uhh i dobrze o tym wie i to wykorzystuje :D :) ( a pamiętacie sesje zdjęciową Jarka na matematyce? :P ) Wojtek :) brat jednego z chłopaków śpiewających w O - Zone :D a raczej okropnie do nich podobny :D showmen klasowy :D ROzebrał się na otrzęsinach przy całym gronie pedagogicznym :))) Miszka :) ten to znowu ma nóżki umieśnione :P Fajny chłopak uwielbiamy przez panią z rosyjskiego :D :) Kamil :) Kamilla dobrze pamiętam jak na wycieczke, na ławeczkach piliśmy piwo i on mi opowiadał o gościach z dyskotek którzy wykorzystują i zostawiają panienki :) Mądry chłopak, naprawde fajnie się z nim rozmawia a do tego kung fu karate master :D :) i to na tyle by było... z tych którzy odegrali największą rolę :) sweetka 2004-06-25 16:10:08 skomentuj (7) Close to the flame... piosenka z opisu oczywiście Him'a chyba usypia mnie najlepiej.. no właśnie :) zaraz spać... a Cohen śpiewał...Dance me to the end of love... Sama niewiem co o tym myśleć. A jeszcze później pomyślałam sobie: skąd u mnie tyle zdecydowania? Skąd tyle pewności, czego nie chcę, a co chcę. Nie wiem skąd ale tak jest. "Móc czegoś nie chcieć, to już jest szczęście" Maria Dąbrowska sweetka 2004-06-24 09:42:48 skomentuj (1) |
|